Thanks Jimi Festival 2012 - rekord pobity! Dodano: 2012-05-03 15:38 Zmieniono: 2012-05-03 15:40
Byliśmy raptem parę dni temu na koncercie Leo Hendrixa, którego głównym hasłem reklamowym jest to, że "jest bratem Jimi'ego Hendrixa".
Szczere rozczarowanie.
Leo Hendrix nie reprezentuje sobą nic, jest tylko etykietką reklamową. Byłam trochę zbyt daleko od sceny ale zastanawiałam się, czy on w ogóle gra na gitarze. Głównie to "coś z nią robił". Tak naprawdę gwiazdą zespołu jest Chaz de Paolo, który faktycznie gra i śpiewa podczas gdy Hendrix kombinuje ze swoją osobą na scenie.
Naprawdę, żadne "Wydarzenie".
Ale zdaję sobie sprawę, że to już tak smutno ten świat jest urządzony i trzeba się chwytać wszystkiego, co pozwoli wypłynąć. Kto przyjdzie na koncert Chaza de Paolo? A kto przyjdzie na koncert "brata Jimi'ego Hendrixa"? Toż to prawie jak ujrzenie na żywo samej legendy! Toż to prawie jak powstanie zmarłych! Toż to prawie jak pętla czasu, jak magiczne przeniesienie w pachnące kwiatami lata 60-te!
Z naciskiem na kluczowe tutaj słowo "prawie".
Słowo "Hendrix" ma moc magiczną, jest zaklęciem, jak zresztą widać po powyższym blogowym wpisie. Tylko, jak już się spotkasz z tym czarodziejem, uświadamiasz sobie, że to magiczne słowo jest puste.
Dodano: 2012-05-04 12:28
Proszę o usunięcie zdublowanego tematu